„Komunistyczna menelica”, komentarze o wadze, wieku i wyglądzie, zdjęcia robione z ukrycia, paparazzi pod domem i śledzenie samochodu, którym odwoziła syna do szkoły. W najnowszym odcinku podcastu „Kayah zaprasza” w RMF Classic artystka bez ogródek opowiedziała o ciemnej stronie popularności. W rozmowie z medioznawcą Jackiem Wasilewskim przyznała, że nawet po wielu latach na scenie nie potrafi całkowicie uodpornić się na hejt, a brutalne słowa obcych ludzi mogą uderzać nie tylko w nią, ale także w jej najbliższych.
Kayah przyznała, że po kolejnym sezonie festiwali muzycznych szczególnie mocno dostrzegła, jak często dyskusja o artystkach sprowadza się do ich wyglądu. Zamiast głosu, interpretacji czy kontaktu z publicznością komentowane są ubrania, ciało i wiek. Sama od lat doświadcza podobnych ocen.
– Jestem po sezonie festiwali muzycznych, gdzie okazuje się, że w ogóle nie jest ważne, jak śpiewasz, jak interpretujesz, ile wnosisz energii, jaki masz kontakt z publicznością. Ważne jest, co masz na sobie, czy przytyłaś, czy schudłaś, czy starzejesz się z godnością i czy jesteś odporna na komentarze – mówiła Kayah.
Artystka opowiedziała też o komentarzach, które pojawiają się pod jej adresem w internecie. Jak podkreśliła, za częścią najbardziej brutalnych wpisów nie kryją się anonimowe konta, ale prawdziwi ludzie. Jednocześnie Kayah przyznała, że mimo wielu lat na scenie nie udało jej się całkowicie uodpornić na hejt.
– Czytam na swoim Facebooku: „Ty komunistyczna menelico”, „Spierdalaj do Izraela”. Czasami sprawdzam, czy to bot albo troll. Wchodzę na profil i okazuje się, że to prawdziwa osoba. Starsza ode mnie kobieta, która ma swoją historię, zdjęcia. Żywy człowiek. Jak ktoś, kto mnie nie zna, może bez poczucia zażenowania i odpowiedzialności pisać coś takiego? Przecież jestem też matką. To może ranić moje dziecko – przyznała. – Pytanie, czy można się w ogóle impregnować na takie zjawiska, nawet będąc tyle lat na scenie co ja? Szczerze mówiąc, nie bardzo.
Najbardziej osobista część rozmowy dotyczyła jednak czasów największego zainteresowania tabloidów życiem Kayah. Wokalistka wspominała robienie jej zdjęć z ukrycia podczas jedzenia czy wakacji, fotoreporterów czekających przed domem oraz śledzenie samochodu, którym odwoziła syna do szkoły. Zdradziła też, że właśnie z powodu zainteresowania mediów przez długi czas chroniła przed nimi swój związek.
– Robiono mi z ukrycia zdjęcia, kiedy jadłam, potem je sprzedawano. Nie mogłam normalnie pojechać na wakacje czy wyjść na basen, bo komentowano, jaka jestem gruba, brzydka czy stara. Musiałam długo ukrywać mój związek romantyczny, żeby mój partner mógł być postrzegany nie jako mój partner, tylko jako zdolny muzyk. Fotoreporterzy wisieli przed moją furtką, jeździli za samochodem, kiedy odwoziłam syna do szkoły. To było okropne – wspominała Kayah.


