Kayah zaskoczyła osobistymi wyznaniami podczas rozmowy z Adamem Wajrakiem w podcaście „Kayah Zaprasza” w RMF Classic. Artystka przyznała, że podczas pobytu w Afryce dla pamiątkowego zdjęcia zdecydowała się podejść do nosorożca. Opowiedziała również o dramatycznym wypadku swojej papugi, która doznała wstrząśnienia mózgu, oraz o bolesnym doświadczeniu związanym z wycinką lasu w pobliżu jej domu.
Rozmowa z przyrodnikiem Adamem Wajrakiem stała się dla Kayah okazją do wspomnień o jej własnych, nie zawsze bezpiecznych spotkaniach ze zwierzętami. Kiedy gość przestrzegał przed zbliżaniem się do dzikich zwierząt, artystka przypomniała sobie sytuację z podróży do Afryki. Przyznała, że chęć zrobienia wyjątkowego zdjęcia przeważyła wtedy nad rozsądkiem.
„Boże, jak ja sobie przypomnę, co zrobiłam w Afryce. Dla zdjęcia chciałam raz w życiu podejść do nosorożca. Leżał, odwrócił się tyłem, nie reagował na mnie, ale to było głupie z mojej strony bardzo” – wyznała Kayah
Jeszcze bardziej osobista okazała się opowieść o papudze nimfie, którą Kayah otrzymała kiedyś w prezencie. Początkowo relacja ze zwierzęciem nie należała do łatwych. Ptak budził ją o świcie, niszczył książki i bywał wobec niej agresywny. Wszystko zmieniło się po nieszczęśliwym wypadku, do którego doszło, gdy artystka spieszyła się na nagranie telewizyjne.
„Nie wiedziałam, że leci za mną. Zamknęłam drzwi i on walnął się głową. Osunął się i poszła mu krew z nosa. Okazało się, że ta mała papużka miała wstrząs mózgu. Później nasze stosunki tak się poprawiły, że właściwie ptasiek mieszkał już na wolności kompletnie. Z każdego talerza musiał spróbować, wkładał mi całą głowę do buzi i bawił się w dentystę. Generalnie wychował moje dziecko” – opowiedziała piosenkarka.
Podczas rozmowy Kayah wróciła również do bolesnych wspomnień związanych z miejscem, w którym mieszka od lat. Artystka opowiedziała, jak zmieniła się okolica jej domu w warszawskiej Radości, gdy pod budowę drogi wycięto znaczną część pobliskiego lasu.
„Kiedy dwadzieścia siedem lat temu zdecydowałam się tam zamieszkać, mieszkałam wśród lasów, gdzie była cisza w nocy. Rano słyszałam ptaki. Chodziłam z psem na długie spacery po wspaniałych lasach, gdzie były gniazda, dziuple, rosły grzyby. Nagle powstała decyzja o wycięciu bardzo dużej części tych lasów. Myślałam, że mi serce pęknie. Widziałam cmentarzysko drzew” – przyznała Kayah.


