Dziś rozśmiesza tysiące Polaków, ale jako dziecko zmagał się z brakiem pewności siebie i szykanowaniem przez rówieśników. Kacper Ruciński w podcaście „W Stylu Krychowiaka” w RMF FM opowiedział Grzegorzowi Krychowiakowi o trudnych doświadczeniach z dzieciństwa, niezwykłej przemianie w szkole średniej i spotkaniu, które po latach przywołało dawne emocje. Zdradził również, dlaczego jego żona nie zawsze jest zachwycona żartami na swój temat oraz co zrobił ze 100 tysiącami złotych wygranymi w teleturnieju.
Choć na scenie czuje się jak ryba w wodzie, prywatnie Kacper Ruciński określa siebie jako introwertyka. W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem przyznał, że stand-up pomógł mu przełamać bariery, z którymi mierzył się od dzieciństwa. Szczególnie trudnym okresem była dla niego szkoła podstawowa. Dopiero przejście do technikum w innym mieście pozwoliło mu zacząć wszystko od nowa. Jednak wspomnienia nie zniknęły. Kiedy po latach przypadkowo spotkał na dworcu w Malborku dawnego prześladowcę, wróciły emocje, o których sądził, że dawno zapomniał.
„Miałem w podstawówce gościa, który mnie szykanował, wyśmiewał się ze mnie. Po latach spotkałem go na dworcu w Malborku. Podszedł i powiedział: «Cześć, Kacper». I ja w sekundę zmieniłem się w Kacpra z podstawówki. Wróciłem do domu i pomyślałem: «Ja pierdolę, co się ze mną dzieje? Przecież ja taki już nie jestem»” – wspominał komik.
Nie zabrakło również tematów związanych z życiem prywatnym. Ruciński przyznał, że jego żona bywa niezadowolona, kiedy staje się bohaterką scenicznych opowieści. Komik tłumaczył jednak, że żarty o małżeństwie nie mają przedstawiać partnerki w złym świetle. Wręcz przeciwnie – to on najczęściej staje się w nich obiektem drwin.
„Jest żal, że dlaczego tyle o niej mówię i że ludzie teraz jej nie lubią. A ja mówię: «To nie jest tak, że ludzie cię nie lubią. Ludzie mnie nie lubią, jak ja o tobie opowiadam, bo to ja w tych historiach jestem gnojem, głąbem, prymitywem»” – wyjaśniał Ruciński.
Jedną z najbardziej zaskakujących historii była opowieść o wygranej w teleturnieju „Czy jesteś mądrzejszy od piątoklasisty?”. W 2008 roku Ruciński zdobył 100 tysięcy złotych – ogromną kwotę dla młodego studenta. Zamiast od razu wydać pieniądze na własne potrzeby, chciał przekazać całą wygraną Abelardowi Gizie na realizację filmu. Przyjaciel odmówił, uznając, że byłaby to zbyt duża odpowiedzialność.
„Najpierw chciałem całe te pieniądze dać Abelardowi na film. [...] Ale nie wziął. Powiedział: «Stary, nie wezmę tych pieniędzy. To jest za duża odpowiedzialność. To są wszystkie twoje pieniądze»” – opowiadał Ruciński.


