Patryk Pniewski był gościem Amy Siekluckiej w podcaście P.S. I LOVE YOU w RMF FM. W szczerej rozmowie aktor po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o swojej tożsamości, relacjach i drodze do zaakceptowania siebie. Przyznał, że jest w stanie pokochać zarówno kobietę, jak i mężczyznę, a dziś najważniejsza jest dla niego autentyczność i życie w zgodzie ze sobą.
W rozmowie z Amą Sieklucką Patryk Pniewski wrócił do momentu, który okazał się dla niego przełomowy. Po latach intensywnej pracy i funkcjonowania w świecie show-biznesu zdecydował się zatrzymać i skupić na sobie. Jak przyznaje, dopiero czas pandemii i przymusowego wyhamowania pozwolił mu zobaczyć, jak bardzo żył oczekiwaniami innych i jak niewiele przestrzeni miał na własne emocje oraz potrzeby. To właśnie wtedy rozpoczął proces świadomego poznawania siebie i porządkowania swojego życia.
– W pewnym momencie mojego życia potrzebowałem wycofać się z życia medialnego, żeby odnaleźć prawdziwego siebie – powiedział.
Jednym z najważniejszych wątków rozmowy była jego tożsamość i droga do jej akceptacji. Aktor przyznał, że przez długi czas mierzył się z poczuciem, że „coś jest z nim nie tak”, co wynikało bardziej z reakcji otoczenia niż z jego własnych odczuć. Dziś mówi o tym wprost i bez wstydu, podkreślając, że każdy ma prawo kochać na własnych zasadach. Coming out, o którym zdecydował się opowiedzieć publicznie, jest dla niego naturalnym etapem tej drogi i efektem pracy nad sobą.
– Nie chcę się wstydzić bycia sobą, bo każdy ma prawo kochać – podkreślił.
Pniewski nie ukrywa, że proces dochodzenia do tego miejsca był długi i wymagający. Terapia, podróże i konfrontowanie się z własnymi schematami pozwoliły mu lepiej zrozumieć siebie i swoje potrzeby. W rozmowie dużo miejsca poświęcił także relacjom, przyznając, że przez lata przyciągał osoby niedostępne emocjonalnie, a dziś szuka czegoś zupełnie innego – stabilności, bliskości i autentycznego partnerstwa. Jak mówi, odrzucenie narzuconych wzorców i oczekiwań społecznych było jednym z kluczowych momentów w jego życiu.
Aktor odniósł się również do tematu męskości i presji, z jaką mierzą się dziś mężczyźni. Jego zdaniem brak przestrzeni na emocje i otwartość to jeden z największych problemów współczesnych relacji. Podkreśla, że przez lata sam odczuwał ten ciężar, a aktorstwo stało się dla niego przestrzenią, w której mógł pozwolić sobie na większą wrażliwość i szczerość wobec siebie.
– Musiałem odlepić wszystkie etykiety i zadać sobie pytanie: kim jestem naprawdę – zaznaczył.
Na zakończenie rozmowy Pniewski podkreślił, że dziś najważniejsza jest dla niego odwaga i konsekwencja w byciu sobą. Jak przyznaje, to proces, który wciąż trwa, ale po raz pierwszy ma poczucie, że zmierza w dobrą stronę – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.


