Aktor znany milionom widzów jako Ryszard Lubicz po latach ujawnia, jak ogromnym ciężarem stała się dla niego ta rola. W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem w RMF FM opowiada o kryzysie, terapii i walce o własną tożsamość poza „Klanem”.
Choć dla wielu widzów na zawsze pozostanie Ryśkiem z kultowego serialu, Piotr Cyrwus przyznaje, że popularność, którą przyniósł mu „Klan”, była momentami trudna do udźwignięcia. Aktor przez lata mierzył się z zaszufladkowaniem i presją oczekiwań.
– Najbardziej przeraziła mnie popularność. Nagle przestałem być Piotrem, a stałem się Ryśkiem – nawet dla najbliższych – wyznał szczerze.
Cyrwus nie ukrywa, że przełomowym momentem była decyzja o skorzystaniu z pomocy specjalisty. Jak podkreśla, aktorstwo to nie tylko pasja, ale również ogromne obciążenie psychiczne.
– To zawód, który kosztuje. Musiałem skorzystać z terapii, żeby sobie z tym poradzić – przyznał.
Mimo trudnych doświadczeń aktor nie żałuje swojej decyzji o udziale w serialu, który przyniósł mu ogólnopolską rozpoznawalność. Dziś patrzy na tę część swojej kariery z większym dystansem.
– Nigdy nie żałowałem „Klanu”. To była część mojej drogi, nawet jeśli momentami bardzo trudna – podkreślił.
Dziś Piotr Cyrwus konsekwentnie buduje swój wizerunek poza jedną rolą, sięgając po różnorodne projekty teatralne i serialowe. Jak sam mówi, najważniejsze jest dla niego jedno – rozwój i autentyczność.


