Joanna Moro w szczerej rozmowie z Amą Sieklucką w podcaście RMF FM „P.S. I LOVE YOU By Ama” opowiedziała o trudnym macierzyństwie w cieniu wielkiej kariery, poczuciu bycia „inną”, kryzysach w małżeństwie oraz kulisach propozycji pracy w Rosji po sukcesie serialu „Anna German”. Aktorka przyznała również, że przez lata zmagała się z brakiem pewności siebie i bardzo boleśnie przeżywała krytykę swojego śpiewu.
Joanna Moro od lat uchodzi za jedną z najbardziej tajemniczych i nieoczywistych aktorek polskiego show-biznesu. Choć ogromną popularność przyniosła jej rola Anny German, sama przyznaje, że sukces nigdy nie był dla niej najważniejszy. W rozmowie z Amą Sieklucką po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o emocjonalnych kosztach kariery, życiu rodzinnym i poczuciu bycia „z innego świata”.
Aktorka wróciła wspomnieniami do momentu, kiedy po szkole teatralnej bardzo szybko została mamą, a chwilę później wyjechała na osiem miesięcy na plan serialu „Anna German”, zostawiając w Polsce małego synka.
„Wyjechałam na osiem miesięcy i zostawiłam swojego syna. To było dla mnie strasznie trudne. Były momenty, kiedy chciałam wszystko rzucić i wracać do domu” - wyznała.
Moro przyznała również, że po sukcesie produkcji otrzymała propozycje dalszej pracy w Rosji. Choć zawodowo mogła być to ogromna szansa, aktorka szybko poczuła, że nie chce iść w tym kierunku.
„Już podczas drugiego projektu w Rosji czułam, że to nie jest moje miejsce. Czułam, że musiałabym udawać” - powiedziała szczerze.
W rozmowie pojawił się także bardzo osobisty wątek dzieciństwa i poczucia odrzucenia. Joanna Moro przyznała, że jako dziecko była niezwykle wrażliwa i nie zawsze czuła się rozumiana.
„Karałam siebie pokrzywami, bo czułam się niesprawiedliwie traktowana. Aktorstwo chyba było próbą powiedzenia światu: ‘zobaczcie mnie’” – zdradziła.
Aktorka opowiedziała także o swoim małżeństwie, które, jak sama przyznała, „nigdy nie było łatwe”. Mimo różnic charakterów to właśnie rodzina pozostaje dla niej największą wartością i życiowym fundamentem.
Nie zabrakło również refleksji o kobiecości, dojrzewaniu i poczuciu własnej wartości. Moro podkreśliła, że przez wiele lat zmagała się z niepewnością siebie, a krytyczne komentarze po „Annie German” bardzo mocno ją dotykały.
Dziś coraz większą rolę w jej życiu odgrywa świadome dbanie o zdrowie, sport, natura i duchowość. Aktorka przyznała, że regularnie morsuje, szuka równowagi w podróżach i bardzo świadomie podchodzi do własnego dobrostanu psychicznego.
W rozmowie z Amą Sieklucką Joanna Moro wielokrotnie wracała też do swojej wielokulturowej tożsamości. Urodzona w Wilnie aktorka przyznała, że do dziś nie czuje się w pełni ani Polką, ani Litwinką.
„Czuję się bardziej obywatelką świata” – podsumowała.


