Propozycja współpracy z Celine Dion mogła otworzyć mu drzwi do światowej kariery. Nick Sinckler postanowił jednak zaufać intuicji i wybrał Europę. Niedługo później przekonał się, że nawet udział w telewizyjnym talent show nie gwarantuje sukcesu. W rozmowie w podcaście „Kayah Zaprasza” w RMF Classic opowiedział, jak sam szukał koncertów i dlaczego przez długi czas najczęściej słyszał jedno słowo – „nie”.
Droga Nicka Sincklera do popularności w Polsce wcale nie była usłana różami. Choć wcześniej otrzymał propozycję udziału w projekcie Celine Dion w Las Vegas, zrezygnował z niej i wyjechał do Europy, wierząc, że właśnie tam czeka na niego właściwa droga.
Po przeprowadzce do Polski i udziale w programie „Fabryka Gwiazd” szybko okazało się jednak, że rozpoznawalność nie oznacza jeszcze pełnego kalendarza koncertowego.
– Dzwoniłem do klubów i proponowałem koncerty. Słyszałem tylko: „Nie”. Tydzień później dzwoniłem znowu. I znowu. W końcu ktoś powiedział: „Dobrze, przyjedź”. Wystarczyło raz zaśpiewać, żeby pojawiły się kolejne propozycje. Odmowa nie oznacza końca. Trzeba próbować dalej – wspomina Nick Sinckler
Jak podkreśla, właśnie wtedy nauczył się, że determinacja jest w tym zawodzie równie ważna jak talent.
W rozmowie nie zabrakło także wspomnień o współpracy z Kayah. Wokalista z ogromnym wzruszeniem opowiadał o pracy przy albumie „Skała” i zaufaniu, jakim obdarzyła go artystka.
– Powiedziała: „Zaśpiewaj tak, jak czujesz”. Dała mi pełną wolność. To był ogromny kredyt zaufania i jestem jej za to bardzo wdzięczny – mówi.
Kayah nie kryła podziwu dla swojego gościa.
– Uważam, że talent Nicka wciąż nie został w pełni wykorzystany. Nie rozumiem tego, bo jest artystą absolutnie wyjątkowym – powiedziała podczas rozmowy.
Wokalista opowiedział również o życiu u boku męża Michała oraz o tym, dlaczego po latach nie wyobraża sobie życia poza Polską. Choć w rozmowie nie zabrakło pytań o tolerancję i rasizm, Nick Sinckler zaskoczył wyznaniem, że więcej uprzedzeń doświadczył w Stanach Zjednoczonych niż w Polsce.
– Gdyby było inaczej, nie zostałbym tutaj na tyle lat. Polska jest moim domem – podkreślił.


