Od siedmiu–ośmiu lat jest singlem, otwarcie opowiada o swoim najdłuższym związku i wraca do decyzji o zakończeniu telewizyjnego etapu. W rozmowie z Kayah w podcaście „Kayah Zaprasza” w RMF CLASSIC Michał Piróg zdradza, dlaczego dziś nie szuka miłości na siłę, wspomina siedmioletnią relację i przyznaje, że dopiero po odejściu z TVN odzyskał radość z pracy.
Michał Piróg rzadko mówi o swoim życiu uczuciowym, dlatego jego szczere wyznanie w rozmowie z Kayah może zaskoczyć wielu fanów. Tancerz i choreograf przyznaje, że od siedmiu–ośmiu lat jest singlem i wcale nie traktuje tego jako problemu. Wręcz przeciwnie – dziś wie, że nie chce być z kimś tylko dlatego, żeby nie być samemu.
– Ode mnie księża mogą się uczyć, co to jest celibat. Mogę prowadzić kursy. Jeśli nie angażuję się uczuciowo i nie czuję iskry, zaczynam się nudzić po dwóch godzinach. Sama atrakcyjność fizyczna niczego nie buduje.
Piróg wraca również do swojego najdłuższego, siedmioletniego związku. Jak podkreśla, nie zakończył się z powodu braku uczuć, ale różnych planów na przyszłość. Dziś z wdzięcznością wspomina tę relację i nie ma potrzeby palić za sobą mostów.
– Rozstaliśmy się nie dlatego, że zabrakło uczuć, tylko dlatego, że mieliśmy dwa różne pomysły na przyszłość. Nie utrzymujemy kontaktu, ale nigdy nie miałem potrzeby palić za sobą mostów.
W rozmowie z Kayah artysta wraca także do momentu, w którym postanowił zamknąć telewizyjny rozdział swojej kariery. Choć od odejścia z TVN minęło już trochę czasu, dopiero dziś mówi, że była to jedna z najlepszych decyzji w jego życiu. Zamiast kolejnych programów postawił na teatr, aktorstwo, podróże i rozwój własnej marki kosmetycznej.
– Zrozumiałem, że jeśli robię coś tylko dlatego, że jest bezpieczne i komfortowe, to zaczynam siadać w fotelu emeryta. Postanowiłem go wyrzucić i znowu poczuć ekscytację. Czuję się tak, jakbym odmłodniał o dwadzieścia pięć lat.


