Prof. Jerzy Bralczyk był gościem podcastu „W Stylu Krychowiaka” w RMF FM. W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem wrócił do głośnej dyskusji o „zdychaniu” zwierząt i wyjaśnił, dlaczego nie zmienił zdania. Odniósł się również do budzącego dziś kontrowersje słowa „Murzyn”. „Potrzebne mi jest to słowo” – powiedział.
Krychowiak przypomniał profesorowi burzę, którą wywołała jego wypowiedź dotycząca określenia śmierci zwierzęcia. Bralczyk przyznał, że spotkał się wówczas z ogromną krytyką.
– Bardzo dużo hejtu dostałem. Przykro mi z tego powodu, bo wyszedłem na kogoś, kto nie lubi zwierząt. A cierpienia zwierząt są dla mnie jak cierpienia ludzi – mówił.
Jednocześnie podtrzymał swoje stanowisko.
– Słowo „zdychać” nie jest dla mnie pejoratywne. W odniesieniu do człowieka tak, ale w odniesieniu do zwierzęcia nie. Miałem dwa koty ulubione, jeden był wręcz ukochany i on zdechł. Niestety. Przykro mi – powiedział.
Rozmowa zeszła również na poprawność polityczną. Krychowiak zapytał wprost, do czego profesorowi potrzebne jest słowo „Murzyn”.
– Potrzebne mi jest to słowo na określenie ludzi, którzy tak wyglądają, mają ciemną skórę – odpowiedział Bralczyk.
Profesor zaznaczył przy tym, że nie wiąże tego określenia z poczuciem wyższości.
– Przecież ja nie czuję żadnej wyższości nad ludźmi czarnymi. Absolutnie – podkreślił.
Jednocześnie przyznał, że jeśli dane słowo może kogoś zranić, bierze to pod uwagę: „Wobec nich tak nie powiem, bo ja nie lubię sprawiać przykrości”.


