„Lato” Formacji Nieżywych Schabuff zna cała Polska. Olek Klepacz wciąż koncertuje, ale dziś otwarcie mówi również o znacznie trudniejszej części swojego życia. W podcaście „Co u nich słychać?” Radia RMF24 opowiedział Kubie Śliwińskiemu o depresji, utracie 40 kilogramów i o tym, jak wygląda jego życie po sześćdziesiątce.
Olek Klepacz ważył 140 kilogramów. Kiedy schudł 40, jego wygląd zmienił się tak bardzo, że – jak wspomina – nawet technicy pracujący z zespołem pytali, czy to naprawdę on. W mediach pojawiły się też spekulacje dotyczące jego zdrowia.
– Nie mam żadnego raka. Choruję na depresję – powiedział.
Muzyk przyznał, że jeden z najtrudniejszych momentów przeżył w 2012 roku, kiedy pracował nad solowym albumem „Neurotyki”. Choroba odbijała się również na jego najbliższych – żonie Iwonie i córce Poli. Dziś podkreśla, że wiele udało mu się przepracować dzięki leczeniu. Nadal zdarzają mu się trudne poranki, dlatego codziennie ćwiczy. Nie zrezygnował też z muzyki – Formacja Nieżywych Schabuff wciąż koncertuje.
– Nie ma już w nas takiego ciśnienia, że musisz robić nowe numery. Jak pisałem „Lato”, to nie siadaliśmy z Wojtkiem i nie mówiliśmy: „Robimy hita?”. Tak to nie powstaje – przyznał.


