Katarzyna Dąbrowska była gościnią Amy Siekluckiej w podcaście RMF FM. Aktorka rzadko mówi o życiu prywatnym, ale tym razem zrobiła wyjątek. W szczerej rozmowie opowiedziała o swojej drodze do aktorstwa, potrzebie prywatności i o tym, dlaczego z wiekiem coraz bardziej ceni spokój.
Już na początku rozmowy Sieklucka zwróciła uwagę na aurę tajemnicy, która – zdaniem wielu widzów – towarzyszy Dąbrowskiej od lat. Aktorka przyznała, że świadomie oddziela życie zawodowe od prywatnego.
– Nie mam w sobie gotowości, żeby sprzedawać całe swoje życie publicznie.
Jak podkreśliła, pewien rodzaj tajemnicy jest w tym zawodzie potrzebny. Jej zdaniem, kiedy publiczność zna wszystkie szczegóły z życia artysty, trudniej później uwierzyć w postacie, które tworzy na scenie czy przed kamerą.
Dąbrowska opowiedziała również o emocjach związanych z pracą w teatrze. Przyznała, że po zakończeniu pracy nad spektaklem często pojawia się w niej smutek – moment, który aktorzy pół żartem nazywają „depresją poporodową po spektaklu”.
Z czasem nauczyła się także większej akceptacji siebie i dystansu do opinii innych.
– Nie ma takiej osoby, którą wszyscy będą lubić. Najważniejsze jest to, żeby być w zgodzie ze sobą.
Jednym z ważniejszych wątków rozmowy była zmiana spojrzenia na życie, która pojawia się wraz z doświadczeniem.
– Najgorsze, co może być w życiu, to oczekiwania.
Jak mówi aktorka, z wiekiem coraz bardziej docenia proste rzeczy – spokój, zdrowie i relacje z bliskimi.
– Z wiekiem zaczynamy dostrzegać rzeczy, które wcześniej wydawały się oczywiste – zdrowie, relacje, spokój.


