Dziennikarka, pisarka i była redaktor naczelna w szczerej rozmowie z Amą Sieklucką w podcaście P.S. I LOVE YOU BY AMA w RMF FM mówi o kobiecej tęsknocie za bliskością, stereotypach wokół macierzyństwa oraz cenie, jaką płaci się za niezależność. Opowiada także o swojej książce „Mara” i o tym, dlaczego kobiety powinny czasem pozwolić sobie zrobić coś „po nic”.
Małgorzata Domagalik od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarek. W rozmowie z Amą Sieklucką opowiada o kobiecości, relacjach i doświadczeniach, które ukształtowały jej spojrzenie na życie. Punktem wyjścia do rozmowy jest jej powieść „Mara”, która – jak podkreśla – powstała z potrzeby opowiedzenia o kobiecych emocjach i pragnieniach bez autocenzury.
Domagalik przyznaje, że zaskoczyło ją, jak wiele kobiet odnajduje w tej historii własne doświadczenia.
„Nagle całe pokolenie młodych kobiet mówi: ‘To jest książka o mnie. Ja też chcę być pożądana, przytulana, całowana’. I wtedy pomyślałam – dobrze, że ją napisałam.”
Pisarka zwraca uwagę, że kobiety wciąż zbyt często wstydzą się swoich potrzeb i pragnień.
„Nie znam kobiety, która nie potrafi odczytać kontekstu czy tonu głosu. Wiemy, kiedy komplement jest po prostu miły. Dlaczego więc udajemy, że nie chcemy słyszeć dobrych słów?”
Jednym z najbardziej osobistych fragmentów rozmowy jest temat macierzyństwa. Domagalik przyznaje, że przez lata mierzyła się z opiniami sugerującymi, że brak dzieci był świadomą decyzją związaną z karierą.
„Usłyszałam kiedyś propozycję udziału w programie o kobietach, które zrezygnowały z dzieci dla kariery. Rozpłakałam się. Nie umiałam zrozumieć, jak można tak uprościć czyjeś życie.”
Dziennikarka podkreśla, że życie każdego człowieka może mieć różny sens i nie zawsze musi wpisywać się w jeden społeczny scenariusz. Jak mówi, najważniejsze jest poczucie równowagi i relacja z samą sobą.
„Mam bardzo mocną relację z samą sobą. I życzę każdej kobiecie takiego momentu jeden do jeden ze sobą – z tym wszystkim, czego naprawdę potrzebuje.”
Domagalik przekonuje też, że kobiety często zbyt intensywnie planują swoje życie i relacje. Jej zdaniem warto czasem pozwolić sobie na spontaniczność i doświadczenia, które nie mają konkretnego celu.
Bo – jak podkreśla – najważniejsze rzeczy w życiu często zdarzają się wtedy, gdy przestajemy wszystko kontrolować i po prostu pozwalamy sobie żyć.


