Taniec na stole, nocna premiera singla i zupełnie nowy muzyczny rozdział – Michał Szpak w rozmowie z Danielem Dykiem w RMF FM wrócił do najbardziej szalonych momentów swojego życia. Artysta opowiedział nie tylko o premierze energetycznego singla „Maj”, ale także o pierwszym spotkaniu z policją, które do dziś pamięta z czasów nastoletnich. Przy okazji zdradził też, dlaczego świadomie zrywa z dotychczasowym wizerunkiem „patetycznej divy”.
Michał Szpak nie przestaje zaskakiwać swoich fanów. Najnowszy singiel artysty, „Maj”, pokazuje go z zupełnie innej strony – bardziej spontanicznej, lekkiej i tanecznej. Jak przyznał w rozmowie z Danielem Dykiem na antenie RMF FM, nowy etap w jego karierze wiąże się przede wszystkim z wolnością i potrzebą autentycznej radości.
Premiera utworu odbyła się w wyjątkowej atmosferze – po północy, podczas spontanicznego spotkania z fanami. Nie zabrakło emocji, wspólnego śpiewania i tańca na stole, który szybko stał się jednym z najmocniej komentowanych momentów wieczoru.
Chciałem, żeby ten numer pachniał nocą, stresem i pragnieniem życia. Absolutnie było warto.
W trakcie rozmowy artysta wrócił również wspomnieniami do swojej pierwszej interwencji policji, której doświadczył jeszcze jako nastolatek. Jak zdradził, został wtedy niesłusznie oskarżony o podpalenie łąki.
„Ktoś zgłosił, że podpaliłem łąkę, ale to nie byłem ja. Zostałem przywieziony do mojego taty, który był totalnie w szoku.”
Szpak przyznał także, że przez długi czas zastanawiał się, czy powinien pozwolić sobie na tak wyraźną zmianę muzycznego kierunku. Wokalista kojarzony dotąd głównie z monumentalnymi balladami i emocjonalnymi wykonaniami postawił tym razem na energię, lekkość i taneczny klimat.
Nowy singiel powstał podczas kilkudniowych jam session w Zakopanem, gdzie artysta pracował z nowym zespołem. Co ciekawe, finalna wersja utworu niemal nie ujrzała światła dziennego – Szpak zdecydował się odrzucić wcześniejszą produkcję, ponieważ była zbyt ciężka i odbiegała od emocji, które chciał przekazać słuchaczom.
„Sam chciałem poczuć tę wolność i zatańczyć do własnej piosenki. Jeśli widzę później ludzi, którzy robią to samo, to jest największy komplement.”
„Maj” jest zapowiedzią nowego etapu w karierze Michała Szpaka – bardziej bezkompromisowego, spontanicznego i otwartego na muzyczne eksperymenty. Jak sam podkreśla, to dopiero początek zmian.


