Pracownicy hospicjów nie pracują w „przechowalniach”, lecz w placówkach medycznych, w których kluczowe są relacje, troska i profesjonalna opieka. „Oddaje się” rzeczy - nie bliskich, dlatego coraz częściej pojawia się pytanie, jakim językiem opisywać moment powierzenia kogoś ważnego pod opiekę specjalistów. To właśnie potrzeba znalezienia bardziej adekwatnego, empatycznego sformułowania stoi za inicjatywą Puckiego Hospicjum.
Relacje na pierwszym planie
W procesie towarzyszenia pacjentowi kluczowe jest zrozumienie, że choroba jest częścią życia. Osoba chora wciąż ma marzenia, pragnienia. Naszym zadaniem jest stworzenie warunków, w których między procedurami medycznymi jest miejsce na zwyczajną rozmowę, wspólne milczenie czy uśmiech. To te drobne gesty budują poczucie godności i sprawiają, że łatwiej jest znieść trudy choroby.
Joanna Bożek-Deutsch, psycholożka związana z Puckim Hospicjum
Empatia w opiece hospicyjnej to nie współczucie, a uważność na drugiego człowieka. Aby jednak opiekun mógł dawać z siebie to, co najlepsze, musi najpierw zadbać o własny dobrostan. Skorzystanie z profesjonalnej pomocy to nie akt słabości, ale wyraz odpowiedzialności za siebie i za relację z chorym. Tylko mając wsparcie, mamy siłę, by do końca być obecni sercem, a nie tylko zmęczonym ciałem. Często rodziny naszych pacjentów przyznają, że dopiero tutaj ich relacja z bliskim wróciła na właściwe tory. Kiedy trudne zabiegi pielęgnacyjne i lęk przejmują specjaliści, dzieje się coś niezwykłego: ktoś znów może stać się po prostu córką, a ktoś inny matką. Wcześniej te role niepostrzeżenie zamieniły się w „opiekuna” i „pacjenta”, a dom stał się salą zabiegową. Profesjonalna opieka hospicyjna pomaga przywrócić rodzinę tam, gdzie wcześniej był tylko trud choroby. To perspektywa, której często nie widać z zewnątrz, a która zmienia wszystko. Często osoby zaczynają odczuwać żałobę jeszcze przed odejściem bliskiego. W psychologii ten stan określany jest jako żałoba antycypacyjna. To szczególny proces emocjonalny, który rozpoczyna się jeszcze za życia bliskiej osoby - w chwili, gdy pojawia się świadomość nieuchronnej straty. To czas pełen sprzecznych uczuć: nadziei, lęku, smutku, ale też potrzeby bycia blisko i nadawania znaczenia wspólnym chwilom. Paradoksalnie właśnie wtedy relacja może stać się najbardziej prawdziwa i głęboka. Kiedy bliscy nie są już wyłącznie skupieni na walce z chorobą i codziennym kryzysie, pojawia się przestrzeń na obecność emocjonalną - na rozmowy, wspomnienia, czułość, ciszę czy po prostu wspólne bycie obok siebie. Dla wielu rodzin jest to czas ważnego domykania relacji, wypowiedzenia słów odkładanych latami i przeżywania bliskości w sposób bardziej świadomy, uważny i pełny.
dodaje Joanna Bożek-Deutsch
Nie „oddajesz” bliskiej osoby, bo oddaje się rzeczy, a nie ludzi i relacje. Zapraszasz zespół specjalistów do wspólnej opieki. Nie przestajesz kochać ani być obecnym. Zmienia się forma wsparcia, nie relacja.
podkreślają organizatorzy kampanii

Choroba to nie wszystko
Słowa, których używamy, budują naszą rzeczywistość. Gdy mówimy o „oddaniu”, podświadomie myślimy o porzuceniu, co rodzi lęk i poczucie winy. Zmiana języka na taki, który mówi o „powierzeniu opieki”, pozwala rodzinom poczuć, że robią dla bliskiej osoby coś najlepszego - zapewniają jej bezpieczeństwo, którego sami, mimo ogromnej miłości, nie są w stanie w pełni zagwarantować w warunkach domowych.
Michał Rusinek, ambasador kampanii i językoznawca


