Joanna Senyszyn była gościnią podcastu „Kayah Zaprasza” w RMF Classic i w rozmowie z Kayah jak zwykle nie gryzła się w język. Opowiedziała o hejcie, z którym mierzyła się przez lata w polityce, śmierci męża, swoim podejściu do eutanazji i religii, ale też o trwającym niemal 50 lat małżeństwie. Zdradziła również swoją receptę na udany związek i wyjaśniła, dlaczego jej zdaniem zazdrość może zniszczyć każdą relację.
Jednym z najmocniejszych tematów rozmowy był hejt. Joanna Senyszyn przyznała, że przez lata słyszała pod swoim adresem słowa, które daleko wykraczały poza polityczną krytykę. Do Sejmu przesłano jej nawet sznur z sugestią, żeby odebrała sobie życie. Od politycznych przeciwników miała z kolei usłyszeć, że „szkoda, że matka jej nie wyskrobała”. Jak mówi, nauczyła się nie reagować na podobne ataki, choć podkreśla, że hejt może być szczególnie niebezpieczny dla młodych ludzi.
„Dostałam nawet sznur, żebym się powiesiła. (…) Hejt po mnie tak naprawdę spływa.”
W rozmowie pojawił się również bardzo osobisty temat śmierci męża Senyszyn. Stanisław Senyszyn chorował na Alzheimera, a jego stan w ostatnich miesiącach życia pogarszał się bardzo szybko. Zmarł 10 lutego 2025 roku, zaledwie 16 dni przed 80. urodzinami. Polityczka mówiła, że mąż był człowiekiem spełnionym – kochał pracę, książki i podróże, a wspólnie przeżyli niemal pół wieku.
Rozmowa o śmierci stała się punktem wyjścia do dyskusji o eutanazji. Senyszyn otwarcie przyznała, że jest jej zwolenniczką. Jej zdaniem osoba świadoma, która z powodu ciężkiej choroby nie jest fizycznie zdolna samodzielnie zakończyć życia, powinna mieć prawo zdecydować o własnym losie.
„Skoro nie wolno człowieka pozbawiać życia, to nie powinno się też skazywać go na życie, którego nie chce.”
Nie zabrakło także rozmowy o Kościele i religii. Senyszyn określiła się jako „absolutna ateistka” i przyznała, że sama „wierzy w siebie”. Krytycznie mówiła o wpływie Kościoła na państwo i prawo, a także o chrzcie dzieci, który jej zdaniem powinien zostać zastąpiony świadomą decyzją podejmowaną później. Jednocześnie zaznaczyła, że nie narzuca swoich przekonań ludziom wierzącym.
Obok polityki i światopoglądu znalazło się jednak sporo miejsca na związki. Senyszyn opowiedziała o niemal 50-letnim małżeństwie i ogromnym zaufaniu, jakim darzyła męża. Przyznała nawet, że zdarzało jej się flirtować na jego oczach, ponieważ zazdrość uważa za jednego z największych wrogów relacji.
„We właściwym czasie znaleźć odpowiedniego mężczyznę i później nie znaleźć odpowiedniejszego.”
Senyszyn przekonywała też kobiety, żeby nie rezygnowały z siebie dla partnera i nie budowały związku na ciągłym poświęcaniu się. Jej zdaniem warto od początku stawiać granice, zachować własne życie i przede wszystkim mieć poczucie własnej wartości. Jak podsumowała w rozmowie z Kayah – świat jest pełen ludzi, którzy mogą nas „pokochać, polubić i docenić”.


