Bartosz Kurek był gościem Grzegorza Krychowiaka w podcaście „W Stylu Krychowiaka” w RMF FM. Siatkarz zdradził, że choć w tym sezonie zrobił sobie przerwę od reprezentacji Polski, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a występ na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles pozostaje w jego głowie. Opowiedział też o najtrudniejszym okresie swojej kariery, atakach paniki i roli, jaką odegrała wtedy jego żona Anna. „Bez niej na pewno bym sobie nie poradził” – przyznał.
Kurek po niemal dwóch dekadach nieprzerwanej gry w reprezentacji poprosił Nikolę Grbicia o wolne lato. Podkreśla jednak, że nie oznacza to zakończenia kariery w kadrze. Wszystko ma zależeć od jego zdrowia, formy w kolejnym sezonie i decyzji selekcjonera. Sam nie ukrywa, że wymarzonym finałem reprezentacyjnej historii byłyby igrzyska w Los Angeles.
„Nie gram po to, żeby być przeciętnym. Chcę być wybitny. A wybitny zawodnik pojedzie do Los Angeles.”
Siatkarz przyznaje jednocześnie, że coraz częściej myśli o momencie, w którym będzie musiał pożegnać się ze sportem. Jeszcze kilka lat temu nie chciał żadnego oficjalnego zakończenia kariery, dziś patrzy na to inaczej. Chciałby podziękować trenerom, rodzinie i kibicom oraz wyraźnie zamknąć jeden z najważniejszych etapów swojego życia. Przez lata siatkówka była bowiem dla niego czymś znacznie więcej niż pracą.
„Gdybyś wtedy zabrał mi siatkówkę, zabrałbyś dziewięćdziesiąt procent powodu, dla którego w swojej głowie byłem na tym świecie. Byłem najpierw siatkarzem, a dopiero później Bartkiem.”
Właśnie to całkowite podporządkowanie życia sportowi miało swoją cenę. Kurek opowiedział Krychowiakowi o okresie po igrzyskach w Rio, kiedy miał podpisać bardzo dobry kontrakt w Japonii, ale jego stan psychiczny nie pozwolił mu wyjechać. W rozmowie po raz pierwszy tak otwarcie mówił o atakach paniki i przyznał, że dziś wiąże je ze stanami depresyjnymi.
Wtedy w jego życiu była już Anna Kurek. Znali się zaledwie od kilku miesięcy, a mimo to, jak mówi siatkarz, została przy nim w najtrudniejszym momencie. Krychowiak przed nagraniem rozmawiał również z żoną sportowca i podczas podcastu przytoczył jej słowa: „Wiedziałam, że to jest ten facet” oraz „On jest moim idolem i jestem z niego dumna”.
„Była po prostu moim aniołem. Bez niej na pewno bym sobie nie poradził. (…) Zobaczyła moją inną twarz. Facet z problemami mentalnymi to nie jest twarz, którą chcesz komukolwiek pokazywać.”
Kurek podkreśla, że ogromne znaczenie miało również wsparcie rodziców i profesjonalna pomoc. Dziś świadomie mówi o swoim doświadczeniu, bo chce pokazać szczególnie młodym sportowcom, że problemy psychiczne mogą dotknąć również mistrza świata i późniejszego MVP turnieju.
– Nie musisz się wstydzić, ale musisz szukać pomocy – mówił w rozmowie z Krychowiakiem. Przyznał też, że nadal pracuje nad sobą i nie traktuje tego doświadczenia jak „kontuzji”, którą można raz na zawsze wyleczyć.
Historia zatoczyła niezwykłe koło. Dwa lata po jednym z najtrudniejszych momentów w swoim życiu Kurek został mistrzem świata i MVP mundialu w 2018 roku. Dziś ma 38 lat, nadal gra na najwyższym poziomie i nie zamyka przed sobą drzwi do reprezentacji. Los Angeles? Jak sam mówi – byłoby „wisienką na torcie”.


