Katarzyna Bujakiewicz mogła zrobić międzynarodową karierę muzyczną! Niemieccy producenci widzieli w niej nową Britney Spears, nagrywała piosenki i występowała w tamtejszej telewizji. Ostatecznie wybrała jednak aktorstwo. W podcaście „P.S. I Love You by Ama” w RMF FM aktorka opowiedziała Amie Siekluckiej o niezwykłej propozycji, której do dziś nie zapomniała.
Wszystko zaczęło się po filmie „Kochaj i rób co chcesz”, w którym Bujakiewicz zagrała gwiazdę disco polo. Produkcja trafiła w ręce niemieckich producentów muzycznych, którzy zaprosili aktorkę do Hamburga.
– Niemcy szukają niemieckiej Britney Spears. Dostałam propozycję nagrania próbek wokalnych. Nagrałam Madonnę, Céline Dion i zadzwonili, żebym przyjechała – wspominała. Wkrótce nagrywała utwory, pojawiała się w telewizji, a jej głos znalazł się na płycie „Summer Hits 2000”.
W momencie, gdy muzyczna kariera nabierała rozpędu, zadzwonił telefon z Polski.
– Jest casting do „Na dobre i na złe”. Pojechałam, wygrałam i powiedziałam, że wolę być aktorką niż piosenkarką. Musiałam coś wybrać – wyznała Bujakiewicz. Choć decyzja otworzyła jej drogę do ogromnej popularności, aktorka przyznaje, że muzyka pozostała niespełnionym marzeniem.
– To jest marzenie, którego nie spełniłam, a byłam bardzo blisko. Nie żałuję. Mam cudowne życie, poznałam mojego męża – powiedziała. W rozmowie z Amą Sieklucką wróciła także do czasów „Magdy M.”, kiedy obsada była traktowana jak gwiazdy rocka, oraz opowiedziała o dojrzewaniu w show-biznesie.


