Ewa Szabatin była pierwszą gościnią nowego sezonu programu „Gwiazdy z Tańcami” w RMF FM. Już w premierowym odcinku padło wiele bardzo osobistych wyznań. Tancerka i choreografka wróciła do kulis „Tańca z Gwiazdami”, swojej kariery, medialnych plotek oraz momentu życiowego załamania, który zakończył się nerwicą i pobytem w szpitalu.
W rozmowie Szabatin otwarcie odniosła się do jednego z najczęściej powracających pytań dotyczących programu, czy do wygranej potrzebne są układy.
– Żeby wygrać „Taniec z Gwiazdami”, trzeba fajnie tańczyć i dać się polubić. To jest show, a nie turniej tańca – mówiła.
Jak tłumaczyła, na wynik wpływa nie tylko taniec, ale też popularność i sympatia widzów. Zwróciła też uwagę, że mężczyznom w programie jest trudniej, bo jako partnerzy muszą nie tylko nauczyć się choreografii, ale też prowadzenia.
Szabatin wróciła również do początków show w programie. Przyznała, że razem z partnerami była jedną z osób, które zaczęły wprowadzać do „Tańca z Gwiazdami” elementy nowoczesne i widowiskowe, łamiąc klasyczne zasady tańca towarzyskiego.
– Jako pierwsi zaczęliśmy upadać na parkiet. Wtedy nie było wiadomo, jak to oceniać, dziś to norma – wspominała.
Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy były osobiste wyznania dotyczące momentu, w którym równolegle zakończyła się jej kariera taneczna i życie prywatne.
– W jednym miesiącu straciłam dwie największe miłości, taniec i mężczyznę – przyznała.
To właśnie wtedy pojawiły się ataki paniki, bezsenność i nerwica. Szabatin opowiadała o pobycie w szpitalu, lęku przed byciem samej w domu i momentach, w których miała wrażenie, że umiera. W najtrudniejszych chwilach ogromnym wsparciem był dla niej ojciec, który przychodził i trzymał ją za rękę, gdy nadchodził atak.
Tancerka bardzo szczerze mówiła też o leczeniu i swojej niezgodzie na życie „na lekach”.
– Nie miałam ataków, ale przestałam być sobą. Siedziałam na kanapie i nie chciało mi się żyć – wyznała.
Ostatecznie zdecydowała się na inną drogę, jogę, pracę z oddechem, zmianę diety i całkowitą rezygnację z alkoholu i imprez. Jak podkreślała, to właśnie te zmiany, a nie farmakologia, pozwoliły jej stopniowo odzyskać równowagę.
W rozmowie pojawił się też wątek tabloidowych plotek, które przez lata towarzyszyły jej obecności w „Tańcu z Gwiazdami”. Szabatin zdementowała doniesienia o rzekomych konfliktach i romansach z partnerami tanecznymi, w tym ze Stefano Terrazzino.
– Nigdy nie było konfliktu. Media doszukiwały się romansów tam, gdzie ich nie było – mówiła.
Po latach, przy okazji jubileuszu programu, wróciły zarówno piękne, jak i trudne wspomnienia. Szabatin przyznała, że długo była „obrażona” na taniec i całkowicie się od niego odcięła. Dopiero z czasem zrozumiała, że odcięła się od własnych korzeni.
Dziś taniec wrócił do jej życia w nowej formie. Ewa Szabatin prowadzi campy taneczne, kursy online i motywuje tysiące kobiet do ruchu i dbania o zdrowie.
– Nie muszę tańczyć zawodowo, ale taniec zawsze będzie częścią mnie – podsumowała.


