Kayah była gościnią Amy Siekluckiej w podcaście P.S. I LOVE YOU w RMF FM. W szczerej rozmowie artystka opowiedziała o trudnych doświadczeniach w miłości, związku z narcyzem, żałobie po śmierci mamy i samotności. Wspomniała także moment, w którym musiała wyjść na scenę tuż po pożegnaniu z umierającą mamą.
W rozmowie z Amą Sieklucką Kayah bardzo otwarcie mówiła o swoim życiu prywatnym i doświadczeniach, które w ostatnich latach mocno ją zmieniły. Artystka przyznała, że dopiero z perspektywy czasu zrozumiała, jak wiele kosztował ją jeden z poprzednich związków.
– Nagle zdajesz sobie sprawę, że oddałaś wiele lat swojego życia totalnemu narcyzowi. Czytasz potem książki o narcyzmie i wszystko się zgadza. Widzisz czerwone flagi, które wcześniej ignorowałaś, bo karmiłaś się nadzieją – powiedziała w podcaście P.S. I LOVE YOU
Jak przyznaje, takie doświadczenia całkowicie zmieniają sposób patrzenia na relacje i miłość. Dziś Kayah podkreśla, że nie chce już być w związku za wszelką cenę.
– Doszłam do takiego momentu w życiu, w którym mówię sobie: wolę nic niż nic. Wolę być sama niż w relacji, która nie daje mi prawdziwej miłości. Kiedy jesteś głodna miłości, potrafisz przyjąć wszystko, nawet coś, co nie jest dla ciebie dobre – mówi artystka.
W rozmowie pojawił się także jeden z najtrudniejszych momentów w życiu piosenkarki – śmierć jej mamy. Kayah wspominała, że mimo dramatycznej sytuacji musiała stanąć na scenie i zagrać zaplanowany koncert.
– Wiedziałam, że wychodząc ze szpitala widzę mamę po raz ostatni. A mimo to musiałam pojechać na koncert. Mój syn został przy niej w szpitalu, a ja musiałam stanąć na scenie i zaśpiewać – opowiadała.
Artystka przyznaje, że żałoba jest dla niej wciąż bardzo trudnym doświadczeniem.
– Nie ma dnia, żebym nie płakała, wspominając moją mamę. Mieszkałyśmy razem i kiedy wracam do domu, ten dom jest dziś bardzo pusty – powiedziała.
Kayah nie ukrywa również, że obecny etap jej życia to czas samotności i refleksji. Choć wokół ma wielu bliskich ludzi, dziś uczy się przede wszystkim bycia ze sobą i stawiania własnych potrzeb na pierwszym miejscu.
Jednocześnie podkreśla, że wiele emocji potrafi przepracować dzięki muzyce. Jej piosenki – jak mówi – często są formą autoterapii i zapisem prawdziwych doświadczeń.
– Wiele moich płyt było dla mnie formą autoterapii. Piosenki opowiadają o prawdziwych historiach z mojego życia, dlatego ludzie odnajdują w nich swoje emocje – tłumaczy.
W rozmowie z Amą Sieklucką artystka mówiła także o solidarności kobiet, która od początku była dla niej ważną wartością.
– Zostałam wychowana w duchu siostrzeństwa. Nigdy nie konkurowałam z kobietami, bo wiedziałam, że każda z nas jest wyjątkowa – podkreśliła.
Choć ostatnie miesiące były dla niej czasem trudnych doświadczeń, Kayah przyznaje, że coraz częściej stara się skupiać na wdzięczności i docenianiu codzienności. Pomaga jej w tym prosty rytuał – zapisywanie każdego dnia rzeczy, za które jest wdzięczna.


