To kolejna rozmowa w podcaście Amy Siekluckiej „P.S. I LOVE YOU By Ama” w RMF FM, która odsłania nieznane oblicze gości. Po szeroko komentowanej rozmowie z Patrykiem Pniewskim, który po raz pierwszy publicznie dokonał coming outu, tym razem przed prowadzącą otworzył się Mateusz Dymidziuk. Aktor opowiedział o depresji, leczeniu, samotności i drodze, która całkowicie zmieniła jego życie.
Podcast Amy Siekluckiej coraz częściej staje się miejscem bardzo osobistych wyznań. W najnowszym odcinku „P.S. I LOVE YOU By Ama” gościł Mateusz Dymidziuk, który po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o swoich doświadczeniach związanych z depresją.
Choć na co dzień kojarzony jest z energią, aktywnością i uśmiechem, przyznał, że jeszcze niedawno zmagał się z kryzysem, który odebrał mu radość życia. Jak wspomina, długo próbował radzić sobie sam, aż w końcu zrozumiał, że potrzebuje pomocy.
– Doszedłem do momentu, w którym nie mogłem wstać z łóżka. Przestałem wychodzić do ludzi, zamknąłem się w domu. Dopiero wtedy zrozumiałem, że potrzebuję pomocy.
Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy była refleksja na temat współczesnej męskości. Dymidziuk nie ukrywał, że przez lata funkcjonował w przekonaniu, że mężczyzna powinien być silny, samodzielny i nie okazywać słabości. Dziś patrzy na to zupełnie inaczej.
– Dziś wiem, że moją największą siłą nie są mięśnie ani sporty walki. Moją największą siłą jest to, że potrafię dopuścić do siebie emocje i nie wstydzę się łez.
Aktor opowiedział również o wpływie mediów społecznościowych na psychikę. Jak przyznał, w najtrudniejszym momencie odłożenie telefonu było jedną z pierwszych rzeczy, które zrobił, by odzyskać równowagę. Dziś chce wykorzystywać swoją rozpoznawalność do zachęcania ludzi do rozmowy o emocjach i zdrowiu psychicznym.
Doświadczenia związane z depresją stały się także inspiracją do stworzenia spektaklu „Wszystko, co najlepsze”, opowiadającego o samotności, nadziei i szukaniu powodów, dla których warto żyć.
Na zakończenie rozmowy Dymidziuk zwrócił się do osób przechodzących przez podobny kryzys.
– Nie zostawajcie z tym sami. Czasem nie potrzebujemy gotowych rad. Potrzebujemy kogoś, kto usiądzie obok i naprawdę nas wysłucha.


