W podcaście „Bratnie Dusze” w RMF Maxx Nocotyania bez filtrów opowiedziała o presji popularności, życiu w internecie i emocjonalnej cenie, jaką czasem płaci się za sukces w social mediach. Influencerka przyznała, że mimo spełnienia wielu marzeń, rzeczywistość nie zawsze wygląda tak, jak wyobrażają ją sobie obserwatorzy.
Choć z zewnątrz życie twórców internetowych może wydawać się idealne, Nocotyania mówi wprost – popularność i pieniądze nie gwarantują szczęścia. W szczerej rozmowie opowiedziała o presji, oczekiwaniach odbiorców i o tym, jak trudno zachować prywatność, kiedy życie toczy się na oczach tysięcy ludzi.
„Kiedyś myślałam, że jeśli osiągnę wszystkie rzeczy, których mi brakowało, będę szczęśliwa. Dziś je mam, a momentami jest sto razy gorzej.”
Influencerka przyznała, że z czasem zaczęła inaczej patrzeć na obecność w internecie. Choć media społecznościowe dają ogromne możliwości, potrafią też wprowadzać presję, by cały czas być aktywnym i dzielić się swoim życiem.
„Ludzie przyzwyczajają się, że jesteś obecna i pokazujesz swoje życie. Jeśli nagle znikasz, od razu pojawiają się pytania.”
Nocotyania podkreśla jednak, że dziś podchodzi do internetu dużo bardziej świadomie. Nauczyła się stawiać granice i chronić swoją prywatność, nawet jeśli oznacza to rozczarowanie części obserwatorów.
„Internet może być ważną częścią życia, ale nie powinien go całkowicie definiować.”
Mimo trudniejszych doświadczeń influencerka wciąż widzi w sieci przestrzeń do szczerych rozmów i budowania relacji z odbiorcami. Jak przyznaje, wiadomości od ludzi, którzy odnajdują się w jej historiach, przypominają jej, że w mediach społecznościowych wciąż jest miejsce na autentyczność.


