Trudna relacja z ojcem, życie w cieniu jego nazwiska, polityczne zaangażowanie, które kosztowało go część publiczności, oraz hejt, który przeniósł się z internetu do jego domu. Maciej Stuhr w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem w podcaście „W stylu Krychowiaka” w RMF FM wrócił do tematów, które przez lata mocno wpływały na jego życie i karierę. Aktor opowiedział też o zmianach po śmierci Jerzego Stuhra, rodzinie, kultowych komediach i swoim podejściu do dalszej kariery.
Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy była relacja Macieja Stuhra z ojcem. Aktor przyznał, że Jerzy Stuhr był jego bardzo surowym krytykiem. Choć z perspektywy czasu docenia, że dzięki temu nie zachłysnął się popularnością, brakowało mu zwyczajnej ojcowskiej dumy i pochwał. Trudne bywały również momenty, kiedy pracowali razem jako aktor i reżyser. Stuhr dopuścił nawet możliwość, że na pewnym poziomie ojciec mógł traktować go jak rywala.
– Jest też pewne prawdopodobieństwo, że on tak na jakimś poziomie głębokiej psychologii miał mnie trochę za rywala. Ja nie mówię, że tak było, ale mógł czuć we mnie konkurenta, któremu po prostu nie może pójść za dobrze, bo on jednak musiał być samcem alfa – powiedział Maciej Stuhr.
Drugim mocnym tematem była polityka. Stuhr nie ukrywa, że przez lata świadomie angażował się w publiczną debatę i wiedział, że część widzów może się od niego odwrócić. Dziś mówi wprost o cenie tej decyzji. Jednocześnie przyznaje, że obecnie polityka zajmuje w jego życiu znacznie mniej miejsca, a on sam nie chce już funkcjonować w ciągłym sporze.
– W pewnym momencie miałem poczucie, że muszę zająć stanowisko. I wiedziałem, że jest pewna cena, którą będę musiał za to zapłacić. (...) Paroma wypowiedziami odciąłem sobie kilkadziesiąt procent moich potencjalnych widzów – przyznał.
Cena okazała się jednak znacznie poważniejsza niż utrata części publiczności. Aktor opowiedział o hejcie, który wyszedł poza internet. Zniszczono grób jego rodziny, a pogróżki zaczęły trafiać bezpośrednio do skrzynki na listy w jego domu. Jak wspomina, w pewnym momencie jego żona zaczęła obawiać się o bezpieczeństwo rodziny.
– Mojej rodzinie zniszczono grób. (...) Mieliśmy z Kasią ze dwie takie rozmowy, kiedy ona mówi: „Maciek, przyhamuj, bo ja się już zaczynam bać po prostu wyjść na ulicę”. (...) Pogróżki zaczęły przychodzić do skrzynki na listy u nas w domu – opowiedział Stuhr.
W rozmowie pojawił się również temat życia po śmierci Jerzego Stuhra. Maciej przyznał, że dopiero wtedy pozwolił sobie powiedzieć głośno, że bycie synem tak znanej postaci, mimo ogromu możliwości, było również ciężarem. Po niemal 50 latach prób zasłużenia na ojcowską akceptację zaczął podejmować decyzje bardziej na własnych zasadach. Ograniczył pracę, częściej odmawia kolejnych propozycji i więcej czasu spędza z rodziną.
Grzegorz Krychowiak rozmawiał z aktorem także o jego największych filmowych przebojach. Stuhr wrócił do fenomenu „Chłopaki nie płaczą” i „Poranka Kojota”, opowiedział o swoim podejściu do komedii oraz zdradził, że marzy o wyreżyserowaniu własnego filmu komediowego. Odniósł się również do pojawiających się pytań o to, czy mógłby przejąć po ojcu rolę Osła w kolejnej części „Shreka”. Przyznał, że byłoby to dla niego symboliczne i nobilitujące, ale jednocześnie niezwykle trudne. Jak zaznaczył, oficjalnej propozycji na razie nie otrzymał.


