28,4 proc. Polaków uważa, że sposobem na ograniczenie deficytu powinno być zmniejszenie wydatków socjalnych. 16,7 proc. postawiłoby na wyższe podatki dla firm, a 9,1 proc. na podwyżkę podatków dla wszystkich. Jednocześnie aż 33,4 proc. badanych uważa, że mówienie o deficycie budżetowym jest manipulacją mającą przekonać ludzi do podwyżek podatków. Prawdziwy obraz Polski pojawia się dopiero, gdy przyjrzymy się, kto skłania się do jakich deklaracji wobec aktualnej sytuacji budżetowej.
To wyniki badania Human Answer Institute i Panelu Badawczego Ariadna, przygotowanego w ramach szerszego projektu „Nowy kontrakt społeczny – dla finansów i wydatków publicznych”, którego pełne wyniki zostaną opublikowane wkrótce.
Wyniki pokazują, że wokół finansów publicznych nie ma jednej społecznej recepty. Więcej niż co czwarty Polak wskazuje na ograniczenie wydatków socjalnych, podczas gdy 16,7 proc. chce zwiększenia podatków dla firm, nawet kosztem ryzyka ich wycofania się z rynku. Tylko 9,1 proc. wybrałoby proporcjonalne zwiększenie podatków dla wszystkich.
Jeszcze mocniej widać jednak społeczny podział wokół samego problemu deficytu, bo aż 33,4 proc. badanych uważa, że mówienie o nim jest manipulacją, a 12,3 proc. deklaruje, że deficyt budżetowy ich nie obchodzi. Chciałoby się tu zadać pytanie: nieświadomość, wyparcie problemu czy egoizm? – komentują twórcy raportu.
Różne elektoraty, różne spojrzenia
Odpowiedzi bardzo wyraźnie różnią się także w zależności od płci, wieku i zamieszkania, ale najciekawsze różnice widać na poziomie deklarowanego poparcia politycznego.
Wśród potencjalnych wyborców KO najczęściej wskazywanym rozwiązaniem jest ograniczenie wydatków socjalnych – 40,3 proc. Jednocześnie 19,9 proc. opowiada się za wyższymi podatkami dla firm, gdy w elektoracie PiS redukcję wydatków socjalnych wskazuje jedynie 11,5 proc., podczas gdy aż 49,9 proc. uważa, że mówienie o deficycie jest manipulacją.
Wśród wyborców Konfederacji 41,4 proc. wskazuje na ograniczenie wydatków socjalnych, a 32,5 proc. uważa mówienie o deficycie za manipulację.
Z kolei w elektoracie Nowej Lewicy 39,4 proc. wskazuje na ograniczenie wydatków socjalnych, ale aż 52,5 proc. uważa, że mówienie o deficycie jest manipulacją.
Z punktu widzenia demograficznego zdecydowanie częściej o deficycie jako manipulacji mówią kobiety 38%, osoby po 55. roku życia 42%, emeryci i mieszkańcy miast 20-99 tys. mieszkańców.
„Najciekawsze w tych wynikach jest to, że Polacy nie tylko różnią się odpowiedzią na pytanie, jak zmniejszyć deficyt. Oni różnią się także odpowiedzią na pytanie, czy sam problem deficytu jest rzeczywistym problemem. To pokazuje, jak trudne będzie wypracowanie społecznego porozumienia wokół finansów publicznych, szczególnie w kontekście zbliżających się wyborów” – mówi Anna Gołębicka, ekonomistka, współzałożycielka HAI.
Badanie pokazuje więc, że spór o finanse publiczne nie jest wyłącznie sporem o liczby. To spór o model państwa, podatki, transfery społeczne, zaufanie, świadomość ekonomiczną a co najważniejsze odpowiedzialność za rosnące koszty jego funkcjonowania i obsługi zadłużenia, które coraz bardziej obciążają nasze finanse publiczne.
Pełna analiza tych różnic – wraz z odpowiedziami dotyczącymi wydatków publicznych, podatków, świadczeń i długu – znajdzie się w przygotowywanym raporcie „Nowy kontrakt społeczny – dla finansów i wydatków publicznych”.
Badanie: Human Answer Institute / Panel Badawczy Ariadna, N=1095, CAWI, 4–7 września 2026 r.


